“Drewno jako OZE to nie główna przyczyna smogu w Krakowie!

Od 1 września br. na terenie Krakowa obowiązuje uchwała antysmogowa przewidująca całkowity zakaz palenia węglem,  drewnem i innymi paliwami stałymi w kotłach, piecach i kominkach.

Dopuszczone jest stosowanie wyłącznie gazu ziemnego wysokometanowego lub zaazotowanego (w tym skroplonego gazu ziemnego), propan-butanu, biogazu rolniczego lub innego rodzaju gazu palnego oraz lekkiego oleju opałowego. Tymczasem, jak donosi „Rzeczpospolita z 24 października, świat ucieka od gazu jak i od węgla. Bruksela, nowelizując w ub. roku dyrektywę EPDB zaczęła traktować paliwo błękitne jak to czarne. Choć obecnie jeszcze gazem wypiera się węgiel, to jak odnotowuje gazeta, w przyszłości gaz może podzielić losy węgla. Natomiast pewny jest fakt wprowadzania w krajach członkowskich coraz większych ograniczeń w stosowaniu do ogrzewania budynków paliw kopalnych, przy równoczesnym wspieraniu i zwiększaniu stosowania odnawialnych źródeł energii (OZE), w tym zwłaszcza najtańszego drewna. Gdy w Europie wprowadza się już dopłaty, by ogrzewanie gazowe wymienić na OZE, to w Krakowie dopłaca się do wprowadzania ogrzewania gazem, a nadto uchwala się zakaz palenia drewnem będącym OZE, dezinformując jeszcze mieszkańców o jego ogromnej szkodliwości.

Uchwałę zakazującą używania paliw stałych do ogrzewania w Krakowie przyjął sejmik województwa małopolskiego w połowie stycznia 2016 r. Celem społecznym uchwały antysmogowej miało być ograniczenie stężenia pyłów w powietrzu. Okres czterech lat na wejście w życie uchwały wykorzystano na promowanie instalacji spalających paliwa wskazane obecnie jako dopuszczalne, powołując się na wskaźniki, które uznano jako miarodajne do oszacowania przewidywanych skutków wprowadzenia zakazu. Uchwała krakowska stała się impulsem do wprowadzania podobnych uchwał przez kilkanaście sejmików wojewódzkich.

Jednak analizując uzasadnienie, a także biorąc pod uwagę stan wiedzy w roku 2016, nawet w dokumentach, na które powołuje się uzasadnienie, trzeba stwierdzić, że decyzję podjęto pochopnie, gdyż nie zweryfikowano przyjętego wskaźnika, a następnie w okresie przejściowym do 2019 r. nie skorygowano go obejmując zakazem zarówno spalanie paliw stałych w instalacjach o wysokiej efektywności i niskiej emisji czyli najnowsze technologicznie piece i kominki na drewno, jak i w starych urządzeniach („kopciuchy” węglowe),. Wrzucono też bez rozróżnienia do jednego worka wszystkie paliwa stałe tak węgiel jak i drewno. Niestety, bezrefleksyjne przyjęcie jednego niewłaściwego wskaźnika publikowanego w bazie danych tworzonej na podstawie publikacji naukowych i eksperckich w roku 2013 przez Europejską Agencję Ochrony Środowiska EMEP/EEA, stało się głównym argumentem za korzyściami społecznymi.

  W uzasadnieniu do krakowskiej uchwały antysmogowej, powołano się na wskaźnik, którego nie zweryfikowano i nie potwierdzono innymi dobrze znanymi metodami np. opartymi na analizie składu chemicznego pyłu.  Oparto się głównie na jednej metodzie badawczej – inwentaryzacyjno-wskaźnikowej gdzie wskaźnik ten obliczono przyjmując publikację z roku 2005 bazującą na badaniach z Danii. Na podstawie tylko wyrywkowych badań dwóch kominków i sześciu pieców ponad 20 letnich oraz trzech pieców parę lat młodszych – przyjęto dla wszystkich źródeł błędnie jeden wskaźnik, według którego emisja powodującego smog pyłu PM, miałaby wynosić 380 g/GJ. W kolejnych latach w podręczniku EMEP/EEA zaktualizowano zbiór wskaźników dla poszczególnych urządzeń i należało w ślad za tym zweryfikować dane wynikające z prognozowanego obniżenia ilości pyłu w powietrzu. Zalecenia tej Unijnej Instytucji wyraźnie mówią, że do monitoringu należy stosować lokalnie uzyskiwane wskaźniki a podawane w podręczniku wskaźniki stosować jedynie przy braku wskaźników krajowych. W naszym kraju istnieją aż dwa notyfikowane instytuty badawcze pieców i kominków – w tym jeden w Krakowie, które mogły przedstawić rzeczywiste dane z emisji pyłów dla krajowego wskaźnika. Niestety tego zaniechano mimo propozycji zdunów i  krakowskich środowisk akademickich przeprowadzenia szerszych, bardziej wiarygodnych badań naukowych, które tak jak uczyniono  w wielu podobnych metropoliach europejskich co pozwoliłyby tam  na dokładne rozpoznanie i określenie źródeł pochodzenia zanieczyszczeń. W rezultacie podjęte w Krakowie działania antysmogowe wykluczające spalanie drewna w piecach i kominkach, stały się w praktyce niecelowe i mało skuteczne.

Dziś graniczne wartości poziomu emisji pyłów w tych ogrzewaczach wg normy Ekoprojektu dopuszczają tylko 27 g/GJ, a współczesne ogrzewacze pomieszczeń emitują go nawet o ponad połowę mniej. Przyjętą w ten sposób  14 – czy nawet 40-stokrotnie zawyżoną emisyjnością, zdezawuowano sensowność krakowskiej uchwały bezzasadnie wykluczając możliwość użytkowania  nawet najnowsze technologicznie ogrzewacze pomieszczeń na drewno.

Z opartego na tak skrajnie zawyżonym wskaźniku poziomu emisji spalania drewna, uczyniono główny argument i dowód dla uzasadnienia konieczności wprowadzenia tak kontrowersyjnego i niestosowanego nigdzie w Europie rozwiązania, jakim stał się krakowski zakaz spalania drewna. Najwyższy już zatem czas by naprawić ten błąd i przywrócić – tak jak w całej Europie, możliwość spalania i ogrzewania domów drewnem – polskim OZE.

(Tekst przygotowany na podstawie dostępnych ekspertyz naukowych)”

Krakowscy zduni ujawniają prawdę:

Dlaczego zakazano palenia drewnem w kominkach?

Dlaczego z palenia drewnem w kominkach uczyniono „główną przyczynę smogu” ?

Dlaczego złym WSKAŹNIKIEM uzasadniono zakaz palenia drewnem ?

Wydaje się, że tak władze, jak i etatowi aktywiści antysmogowi, chcieli jak najszybciej odtrąbić sukces w walce ze smogiem, by móc w wymaganych przez Unię raportach o poziomie emisji, wykazywać osiągnięty jak największy tzw. efekt ekologiczny. W tym celu przyjęto sprzyjającą do takich obliczeń tzw. metodę inwentaryzacyjno-wskaźnikową, według której wynika, że jeżeli przyjęty wskaźnik będzie wysoki, to przy przemnożeniu go przez liczbę emiterów, także w obliczeniach tzw. efekt ekologiczny będzie równie wysoki. Wskaźnik ten przyjęto z podręcznika Europejskiej agencji ds. monitorowania transgranicznej emisji EMEP/EPEA, a jest on tam dla pieców i kominków spalających drewno wyjątkowo wysoki (380g/GJ). Wskaźnik dla drewna jest nawet o wiele wyższy niż dla emisji pyłów z pieców i kotłów spalających węgiel, co powoduje, że ich likwidacja nie przyniosłaby tak wielkich korzyści, jak eliminacja palenia drewnem w pokojowych piecach i kominkach.

Oznacza to, że eliminując emitery spalające drewno, osiągnięto by najwyższy efekt ekologiczny i wysoce korzystny wynik dla ukazywania skuteczności podjętych działań antysmogowych! Gdyby natomiast wskaźnik został zweryfikowany do rzeczywistych poziomów emisyjnych współczesnych pieców i kominków, czyli do poziomu 10-30g/GJ, to oczywiści efekt ten byłby aż 20-40-krotnie  niższy!

Przyjmując taką metodę i tak zawyżony wskaźnik, nie trzeba było już się trudzić nad rozpoznawaniem udziału w krakowskim smogu żadnych innych źródeł zanieczyszczeń powietrza, lecz wystarczyło wskazać tylko te, dla których wskaźnik był najwyższy, a wtedy obliczony efekt ekologiczny stawał się od razu wysoki – tyle tylko, że na papierze. Dlatego nie dziwi, że nie zlecono przeprowadzenia innymi metodami dodatkowych badań, które wiarygodnie i zgodnie z rzeczywistością rozróżniły i wskazały wielkość udziału wszystkich emiterów wpływających na zanieczyszczenie powietrza – tak jak to zrobiono niemalże we wszystkich innych miasta europejskich, gdzie takie badania prowadzono. Tam najpierw rozpoznawano z zastosowaniem kilku różnych metod badawczych, największe źródła produkujące zanieczyszczenie powietrza, a dopiero potem podejmowano adekwatne działania, które rzeczywiście, a nie tylko na papierze powodowały negatywny efekt ekologiczny. Nam zaś miała wystarczyć likwidacja smogu na papierze i w raportach. Dlatego mieszkańców Krakowa nie zaskakuje dziś fakt, gdy widzą że po zlikwidowaniu palenia drewnem, stacje monitoringu WIOŚ nadal pokazują podobne jak sprzed kilku lat poziomy zanieczyszczenia powietrza – a  etatowi aktywiści antysmogowi próbują wmawiać i sugerować, że krakowskie powietrze stało się już najczystsze w Polsce.

Wszystkiemu winien WSKAŹNIK

Nie możemy pozwolić na to, by tylko dla potrzeby wykazywania „teoretycznego” efektu ekologicznego, na równi z węglem spalanym w starych kopciuchach, zakazywano także na równi spalania drewna i to nawet w najnowocześniejszych piecach pokojowych czy kominkach! To tylko ślepa wiara w papierowe wskaźniki pozwala bezkrytycznie wrzucać do jednego worka  palenie zarówno węglem jak i drewnem.

Przecież gdyby przyjęto wskaźnik i oparte na rzeczywistych dziś poziomach emisji ze spalania drewna we współczesnych piecach i kominkach, nigdy nie wrzucono by do jednego worka razem z węglem także drewna, ale tak jak to się robi we wszystkich innych krajach europejskich, zaczęto by dla likwidacji starych kopciuchów wykorzystywać tzw. efekt ekonomiczny z ogrzewania domów drewnem, gdzie ciepło z drewna może być 2-krotnie tańsze niż z węgla i aż 3-krotnie tańsze niż z gazu czy sieci.

Ponadto, dlaczego jeżeli już inwentaryzowano istniejące w Krakowie instalacje grzewcze na paliwa stałe, nie rozróżniono pieców i kominków starych od nowych i nie oszacowano, ile spalają opału? Przecież w ten sposób poznano by jaki mógłby być efekt ekologiczny, gdyby wprowadzono podobne do europejskich zasady regulujące spalanie drewna. Niestety, okazało się, że łatwiej było wziąć korzystny „wskaźnik” niż przeprowadzić żmudną inwentaryzację, czy tworzyć nowe regulacje prawne mające zagwarantować czyste spalanie biomasy drzewnej. A przed tym i tak nie uciekniemy, skoro wg znowelizowanej w ub. roku dyrektywy europejskiej EPDP będziemy i tak przed rokiem musieli 2050 likwidować do ogrzewania domów stosowanie paliw kopalnych – w tym gazu!

Ponadto – dlaczego nie zastosowano dla osiągnięcia faktycznego efektu ekologicznego, innych znanych i znacznie nowocześniejszych metod badawczych, które o wiele precyzyjniej wskazały które źródła najbardziej zanieczyszczają? Dlaczego do tych badań nie wykorzystano potencjału naukowo-badawczego krakowskich uczelni? Czyżby bardziej zaufano WSKAŹNIKOWI z unijnej agencji EMEP/EPEA niż rzeczywistym aktualnym wynikom z przeprowadzonych z użyciem najnowszych technik naukowych metod badawczych, na podstawie których można było wyliczyć krajowy wskaźnik emisji.

Jak powstał WSKAŹNIK emisji podawany przez EMEP/EPEA ?

Został on wprowadzony w bazie danych agencji w 2013 r., a obliczony na podstawie opublikowanych w 2005 r. badań z Danii. Przeprowadziła je badaczka M. Glasius w miejscowości Gundsømagle, tylko w celu porównania funkcjonowania urządzeń starych – sprzed 1999 r. i nowszych po roku 2001. Przebadała pod kątem emisji pyłów tylko 12 pieców i kominków, z których większość była starych. Nie stosowała też przy tych badaniach określonych, przyjętych dzisiaj w europejskich normach metodologii. Badania były ponadto wykonywane w domostwach przez samych mieszkańców, którzy sami dobierali i ważyli wsad drewna do paleniska. (jakie drewno, jak ważyli?)

Można więc spytać, dlaczego takie badania uznano za miarodajne i dlaczego tylko na ich podstawie wyznaczono tak kluczowy wskaźnik dla wszystkich nawet współczesnych urządzeń spalających drewno? Dlaczego również w dwóch kolejnych nowelizacjach podręcznika EMEP/EPEA nie zaktualizowano tego wskaźnika, skoro dysponujemy dziś już niezliczoną liczbą aktualnych badań, i to z bardzo wielu europejskich instytucji badawczych czy uczelni naukowych. Dlaczego w Krakowie, gdzie tak potrzeba oszacowania jak najbardziej właściwiej wielkości emisji pyłów ze spalania drewna w pokojowych piecach i kominkach, tak bezkrytycznie i bezrefleksyjnie przyjęto tylko taki wskaźnik?

Wydaje się, że władze muszą się z tego wytłumaczyć mieszkańcom, a zwłaszcza rzemieślnikom – zdunom, którym na podstawie tak zawyżonych wyników uniemożliwiono wykonywanie zawodu, narażając ich dodatkowo na niezawinione przez nich ubóstwo energetyczne? Przecież nikt nigdzie w Europie tak nie traktuje swoich mieszkańców czy przedsiębiorców – zwłaszcza małych. Czy niepotwierdzony i kilkadziesiąt razy zawyżony wskaźnik może stanowić podstawę do uchwalenia tak drastycznego rozwiązania jakim stał się zakaz palenia drewnem?

Dlaczego w naszym kraju do tej pory nie wyznaczono wartości krajowego wskaźnika emisji pyłów PM na podstawie wyników ze spalania drewna w dzisiejszych piecach i kominkach? Przecież sama agencja EMEP/EPEA już w podręczniku z 2013 r. wskazuje na potrzebę ustalania własnych krajowych wskaźników, czego wymaga duże zróżnicowanie w krajach UE procesów spalania w różnych stosowanych urządzeniach grzewczych oraz różne wymagania dotyczące stosowanych metod badawczych. Ponadto, organizacja EMEP/EPEA, która została powołana do monitorowania emisji transgranicznej, jedynie w celu ułatwienia każdemu z Państw obowiązku raportowania poziomów emisji dla poszczególnych źródeł, podała metody (trzy) wyznaczania wskaźników publikując podręcznik wyjaśniający sposób wyznaczania poziomów emisji. Niestety podała zbiór wskaźników do wykorzystania z powołaniem się na opisaną wyżej publikację badań naukowych i mimo posiadanej wiedzy, żeby wykonać inwentaryzację urządzeń dla poszczególnych typów  urządzeń nonszalancko przyjęła tylko jeden ze wskaźników to jest 380g/GJ.

Dlaczego zatem, dla wyznaczania wiarygodnego wskaźnika nie uwzględniono różnych typów urządzeń i nie zaktualizowano danych, do uśrednionych poziomów emisji współczesnych urządzeń spalających drewno, a także, dlaczego nie sprecyzowano metodologii badań – trudno osądzić.

Faktem zaś jest, że osoby odpowiedzialne za stan powietrza w kraju, powinny były o wiele bardziej krytycznie odnieść się do tak wyznaczonego wskaźnika.  Chcąc zaś rzeczywiście osiągnąć efekt czystego powietrza, a nie tylko teoretycznie raportować osiągnięte poziomy emisji, powinny były koniecznie doprowadzić do wyznaczenia krajowego wskaźnika i to na podstawie aktualnych danych z emisji poszczególnych typów emiterów. Powinni też zlecić przeprowadzenie o wiele bardziej precyzyjnymi i znacznie nowocześniejszymi metodami nowych badań, które właściwie rozróżniłyby i uszeregowały udział poszczególnych źródeł w zanieczyszczaniu powietrza.

Rzemieślnicy wykonujący zawód zduna – czyli budowniczy współczesnych pieców i kominków, dobrze znają poziom emisji z wytwarzanych przez siebie instalacji. Znają też sposoby zagwarantowania im bezpiecznej i czystej emisji. Dlatego domagają się weryfikacji przyjętego wskaźnika i przyjętej na jego podstawie krakowskiej uchwały antysmogowej.

Nigdy nie pogodzą się też z faktem, by zawyżonym i nieskorygowanym do rzeczywistych wartości emisji pyłów WSKAŹNIKIEM, czynić z budowanych przez nich pieców i kominków główne ŹRÓDŁA SMOGU. Zduni chcą , by tak jak w całej Europie, również budowane w Polsce nowoczesne piece i kominki na drewno mogły być stosowane, promowane, a także były obejmowane systemami wparcia. Spalanie drewna mogłoby wtedy skutecznie zwiększać rzeczywisty efekt ekologiczny, a przy tym zwiększać stopień wykorzystywania OZE, przyczyniając się w ten sposób do szybszej wymiany starych kopciuchów i do poprawy jakości powietrza. Jak, z jednej strony zakazując, z drugiej strony mamy zwiększać wykorzystywanie drewna do ogrzewania domów, skoro mamy wkrótce stosować wyłączni OZE?

Aby móc to uczynić, trzeba koniecznie skorygować do rzeczywistych wartości stosowny w metodzie inwentaryzacyjno-wskaźnikowej zawyżony wskaźnik emisji. Skoro dziś, praktycznie emisja pyłu PM ze współczesnych pieców i kominków mieści się w zakresie między 10-30g/GJ a nawet niżej, to jak można zakazywać spalania drewna. Wręcz przeciwnie, należy je promować – by jak najszybciej zaprzestać stosowania paliw kopalnych i osiągnąć skuteczny i akceptowalny przez wszystkich (najtańsze ciepło) efekt ekologiczny. Należy też przeprowadzić nowe badania, które wiarygodnie określą faktycznie największe źródła smogu – bez przypisywania BEZPODSTAWNIE smogu, pokojowym piecom i kominkom spalającym drewno – polskie OZE.

Skąd wziął się “WSKAŹNIK” emisji?

Draft publikacji naukowej przygotowywany przez zespół ekspertów

Celem społecznym uchwały antysmogowym z 2015 roku jest ograniczenie stężenia pyłów. Wyjaśnienie zasadności przeciwdziałania zagrożenia dla zdrowia mieszkańców stało się upowszechnienie wiedzy o poziomie zanieczyszczeń oraz wyniki badań nad powiązaniami pomiędzy poziomie stężenia produktów spalania paliw stałych i występowaniem zachorowań na danym terenie.  Wprowadzenie okresu 4 lat na wejście w życie tej Uchwały wykorzystano na silne promowanie instalacji spalających paliwa wskazane jako dopuszczalne inne niż paliwa stałe. Wyjaśnienie przyczyn wprowadzenia uchwały ograniczyło się do wykazania celowości zakazu spalania paliw stałych powołując się na Przepisy Unijne oraz wskaźniki, które uznano, jako miarodajne do oszacowania przewidywanych skutków wprowadzenia zakazu.  Uchwała Krakowska stała się impulsem do wprowadzania podobnych Uchwał przez kilkanaście innych sejmików wojewódzkich.  Niestety analizując uzasadnienie a także biorąc pod uwagę stan wiedzy w roku 2016 nawet w dokumentach, na które powołuje się uzasadnienie trzeba stwierdzić, że decyzje podjęto pochopnie na podstawie niewłaściwych wskaźników a następnie w okresie przejściowym do 2019 nie skorygowano zakazu obejmując zakazem zarówno spalania paliw stałych w instalacjach o wysokiej efektywności energetycznej i małych wartościach emisji zanieczyszczeń – pyłu i związków organicznych z nim związanych jak i stare niskoefektywne energetycznie i ekologicznie urządzenia wrzucając do jednego worka wszystkie paliwa stałe. Bezrefleksyjne przyjęcie wskaźników emisji pyłu publikowanych w bazie danych, dla celów raportowana do Konwencji NZ w sprawie transgranicznego zanieczyszczania powietrza na dalekie odległości (LRTAP), zawartych w poradniku dotyczącym emisji poszczególnych zanieczyszczeń powietrza w oparciu o strukturę źródeł emisji zawartą w „EEA/EMEP Emission Inventory Guidebook, w wersji z 2013 roku, stało się głównym argumentem działania na rzecz poprawy, jakości powietrza, bez uwzględnienia krajowych uwarunkowań technicznych oraz aspektów społecznych i ekonomicznych. Wskaźniki emisji ze źródeł małej mocy, zawarte w poradniku nowelizowanym, co kilka lat od 2004 roku, są oszacowane na podstawie publikacji naukowych i eksperckich i stosowane w krajach, które nie posiadają własnych krajowych wskaźników emisji do celów powyższego raportowania.  Uważamy, że przeprowadzenie inwentaryzacji instalacji ogrzewania w gminie Kraków bez wyszczególnienia typów instalacji/urządzeń grzewczych oraz ich efektywności energetyczno-ekologicznej a także ich wieku, jest szczególnie niesprawiedliwe dla właścicieli wysokoefektywnych pieców i kominków o bardzo niskiej emisji pyłów i innych substancji potwierdzonych badaniami niezbędnymi do uzyskania znaku CE dla wyrobu budowlanego oraz dodatkowymi testami czystości spalania.

Kiedy sięgnięto do kasy unijnej po dofinansowania w Województwie Małopolskim okazało się, że nie można traktować tak samo wszystkich typów instalacji a w zasadzie urządzeń do spalania paliw stałych. Nie zróżnicowano, więc efektu ekologicznego zmiany sposobu ogrzewania z ogrzewacza pomieszczeń na paliwo stałe, zależnie od poziomu zaawansowania technicznego, wyposażenia oraz uzyskanych certyfikatów ekologicznych, czyli stopnia redukcji emisji pyłu i toksycznych zanieczyszczeń z nim związanych. Biorąc pod uwagę, że niektóre z tych urządzeń są przeznaczane do spalania biomasy drzewnej – paliwa odnawialnego o zerowej emisji CO2. Tym samym niestety pominięto zupełnie ujemny efekt ekologiczny wynikający ze wzrostu emisji CO2, wskutek zakazu spalania biomasy drzewnej i wprowadzanie w to miejsce gazu i oleju, czyli paliw kopalnych.  W roku, w którym podjęto uchwałę, prace nad przygotowaniem rozporządzeń Komisji UE w sprawie wykonania dyrektywy Parlamentu Europejskiego i Rady 2009/125/WE w odniesieniu do wymogów dotyczących Ekoprojektu dla kotłów i ogrzewaczy pomieszczeń na paliwo stałe były na tyle zaawansowane, że można było łatwo przewidzieć, w jakim kierunku będą rozwijane technologie spalania paliw stałych, a zwłaszcza drzewa.  Tym bardziej, że polska branża urządzeń grzewczych na paliwa stałe jest największa w UE, a niektóre z ich produktów znajdują odbiorców w tak wymagających krajach, jak np. Niemcy, Włochy.

Wracając do źródła, na które powołuje się uzasadnienie to jest podręcznik EMEP/EEA warto zauważyć, że już w roku 2013 wskazywano, że badania naukowe nad procesami spalania w ogrzewaczach oraz wymagania certyfikatów dla urządzeń czystego spalania drewna w zakresie emisji CO i pyłów są bardzo zróżnicowane dla różnych krajów, co wynika z przyjętych różnych metod oznaczania emisji pyłów. Podając dla pyłu całkowitego TSP  wartość: Nordic Swan PM-222 g/GJ niemieckie Blue  Angel 16g/GJ i 30 g/GJ dla (Austrian Environmental label ) Austriackich metod stwierdzono, że tych wyników nie można porównywać, ponieważ całkowicie inny sposób prowadzenia procesu palenia drewnem i przy załadunku ręcznym daje wyniki, przy których uważa się urządzenie za ekologiczne, pomimo, że rezultaty zbieranego pyłu są niemal dziesięciokrotnie różne.

Warto tutaj dodać, że organizacja EMEP/EEA została powołana w celu monitorowania emisji transgranicznej. Każde z Państw ma obowiązek raportowana poziomów emisji dla poszczególnych źródeł do Konwencji NZ w sprawie transgranicznego zanieczyszczania powietrza na dalekie odległości (LRTAP oraz na potrzeby statystyki krajowej i wymagań Unii Europejskiej, określonych w dyrektywie PE i Rady (UE) 2016/2284 (tzw. dyrektywie pułapowej).

Organizacja ta podaje trzy metody wyznaczania emisji, z których najbardziej rzeczywistym jest bazowanie na pomiarach i wyznaczenie wskaźników emisji dla instalacji i źródeł rzeczywiście występujących na terenie danego kraju. Dla ułatwienia EMEP/EEA opublikowało podręcznik wyjaśniający sposób wyznaczania poziomów emisji na podstawie inwentaryzacji ilości poszczególnych urządzeń i wskaźników dla tych urządzeń.  Zbiór wskaźników do wykorzystania podano z powołaniem się na publikację badań naukowych i raportów z badań w zakresie emisji.  I tutaj okazuje się nonszalanckie podejście do publikowanych danych. Przygotowując inwentaryzację posiadano wystarczającą wiedzę żeby wykonać inwentaryzację urządzeń dla poszczególnych typów wyszczególnionych w tabelach 3.41 i 3.42 przewodnika po wykazie emisji zanieczyszczeń powietrza. Niestety przyjęto jeden ze wskaźników to jest 380 g/GJ, który obliczono na podstawie publikacji z roku 2005 bazującej na badaniach z Danii. I tutaj należy krytycznie odnieść się do metodologii wyznaczania poziomu emisji bez weryfikacji rzeczywistego udziału poszczególnych źródeł w monitorowanym pyle PM10 w Krakowie. Istnieją metody opierające się na specyficznych związkach występujących jedynie w pyle emitowanym podczas spalania drewna, które pozwoliłyby na potwierdzenie udziału spalania drewna w pyle zbieranych w stacjach monitorowania. Warto zauważyć, że również badania, na które się powoływano również obejmowały oznaczania tych specyficznych substancji.  Niemniej jednak uzyskany rezultat emisji pyłu z kg drewna trudno uznać za miarodajny wskaźnik dla wszystkich urządzeń spalających drzewo w Krakowie mając na uwadze, że badania były wykonywane w domostwach przez mieszkańców, którzy sami ważyli wsad do paleniska. Nie jesteśmy w stanie ocenić ani jakości ani typu paliwa, ponieważ wartość 380 g/GJ została przeliczona z wartości 6,3g/kg drzewa, która nie występuje w wynikach. Jeżeli to miała być średnia to należy zwrócić uwagę, że palono różnego typu drzewem ( bukowym lub brzozowych) w każdym z urządzeń. Badania  M.Glassius 2005 w miejscowości Gundsømagle obejmowały 12 urządzeń, z których 6 było z przed roku 1999 a 3 po roku 2001.  (https://www2.dmu.dk/1_viden/2_Publikationer/3_arbrapporter/rapporter/AR212.pdf ) Jest to zdecydowanie zbyt mało danych biorąc pod uwagę, że podjęto decyzję o likwidacji 4500 kominków w Krakowie.

Z perspektywy 20 lat, które upłynęły od badań prowadzonych w Duńskim miasteczku Gundsømagle  można stwierdzić, że żadne z tamtych urządzeń nie uzyskałoby certyfikatu zgodności z EKOPROJEKTEM, więc nie mogłoby być nie tylko wykorzystane do badań, ale w ogóle dopuszczone do użytkowania. Należy, więc zrewidować przyjęte w uzasadnieniu wskaźniki i wyjście na przeciw wprowadzeniu EKOPROJEKU zezwalając na spalanie biomasy drzewnej w połączeniu z systemem raportowania ilości spalanego drzewa dla wykazania obniżenia emisji CO2.

W roku 2018 odbyła się międzynarodowa Sesja Grupy Roboczej UNCE  w Genewie w trakcie, którego prezentowano program LIFE w Małopolsce, jako podsumowanie tego spotkania stwierdzono, że drewno jest źródłem „zielonej” energii, ale ilość emisji zanieczyszczeń w warunkach rzeczywistych jest ściśle związana z umiejętnością palenia. Wprowadzając całkowity zakaz spalania paliw stałych nie uwzględniono rozwoju technicznego, który umożliwia wprowadzenie zabezpieczeń pozwalających na zagwarantowanie optymalnego ekologicznie czystego spalania. Nie uwzględniono również tego, że istnieje możliwość dalszego ograniczania emisji pyłu przez różnego rodzaju filtry i katalizatory, które nie były dostępne w roku 2015.

Obecnie, po wymianie dużej ilości instalacji do spalania paliw stałych należy ocenić zgodność efektu ekologicznego rzeczywistej redukcji emisji w Krakowie na podstawie potwierdzonych naukowo metod identyfikacji źródeł w pyłach zbieranych w punktach monitoringu.  Mamy nadzieję, że Analiza z zakresu ochrony środowiska oraz odnawialnych źródeł energii ekspertyza, która będzie realizowana na zlecenie Urzędu Marszałkowskiego w 2019 pozwoli na rzetelną ocenę struktury źródeł emisji i uwzględni możliwość stosowania odnawialnych paliw stałych – biomasy drzewnej w nowoczesnych ogrzewaczach pomieszczeń.

 

 

Nieskorygowany i zawyżony wskaźnik emisji