Wykonywanie zawodu rzemieślniczego – każdego, a tym bardziej tak odpowiedzialnego i niebezpiecznego jak zduńskiego`(„igranie z ogniem”), wymaga wysokich kwalifikacji zawodowych. Jeżeli zdun ma rzeczywiście wykonywać takie prace jakie od wieków wykonywali jego poprzednicy, czyli budować piece pokojowe pełniące funkcję głównego i podstawowego – czyli codziennego ogrzewania domu lub mieszkania, to nie może mieć wiedzy i umiejętności tylko ogólnych na poziomie wymagań zawodu budowlanego. Będzie też musiał posiadać wiedzę z zakresu ogrzewnictwa, energetyki cieplnej, gdyż będzie musiał obiecać przyszłemu użytkownikowi, że wybudowany piec rzeczywiście ogrzeje mu dom i to w sposób komfortowy, czyli taki, że przez 8 – 24 godzinny okres grzewczy nie będzie wymagał żadnej obsługi, zapewniając przy tym bezpieczne i stabilne, najtańsze z możliwych podstawowe ogrzewanie biomasą drzewną. Oczywiście będzie tez musiał zapewnić, że piec będzie spełniać wszystkie obowiązujące przepisy budowlane, energetyczne i emisyjne. Jego zaś projekt i wygląd zewnętrzny, będzie mógł rzeczywiście dawać powody, aby cieszyć niepowtarzalnym urokiem architektury bryły czy właściwie dobranych do charakteru wnętrz domu kafli ceramicznych.
Skąd więc wziąć takich fachowców, którzy nie tylko po mistrzowsku zabudują kafle i cegły w piecu, ale też po mistrzowsku ogrzeją dom? Ten problem rozwiązano już bardzo dawno temu – a w Krakowie blisko 625 lat temu gdy założono nasz cech zduński, a stowarzyszeni w nim wtedy mistrzowie zduńscy, skutecznie potrafili zapewnić ciepło tak w domach krakowskich mieszczan jak i na królewskim Wawelu. ( na marginesie zaznaczmy, że dzisiejsi kontynuatorzy ich zawodu nadal mają przywilej budowy pieców kaflowych na Wawelu i ostatnio wykazali to podczas przeprowadzonych tam praktycznych egzaminów na mistrzów zduńskich)
Od wieków wszystkie europejskie cechy rzemieślnicze, powstawały w celu szkolenia i przygotowania nowych rzemieślników do wykonywania swojego rzemiosła na możliwie najwyższym poziomie aktualnie dostępnej wiedzy i umiejętności fachowych. Dlatego kogoś kto wykonywał prace rzemieślnicze bez ukończenia nauki u mistrza i bez przynależności do cechu, nazywano wtedy po prostu „paprokiem”. Cechy zrzeszały więc tylko tych, którzy przeszli przez szkolenie w strukturach rzemieślniczych i którzy zdali stosowny egzamin wpierw czeladniczy a następnie mistrzowski w zakresie praktycznym i teoretycznym – a nie było to wcale takie łatwe, gdyż w praktyce oznaczało możliwość otwarcia własnego zakładu rzemieślniczego. I tak jest do dzisiaj w całym europejskim rzemiośle, które dzięki takiemu systemowi zdobywania i potwierdzania kwalifikacji zawodowych, cieszy się najwyższym prestiżem, a cechy opinią organizacji zawodowej gwarantującej przygotowanie i wykonywanie prac rzemieślniczych na najwyższym poziomie fachowości. Natomiast brak struktur organizacyjnych cechów tworzących lokalne izby rzemieślnicze, oznaczał w konsekwencji brak systemu szkolenia w danym zawodzie, czyli brak nowych fachowców – mistrzów wykonywanego zawodu, co skutkowało stałym obniżaniem poziomu wykonywanych prac i usług. Niekiedy słyszymy pytanie, dlaczego aby wyszkolić kogoś do zawodowego wykonywania rzemiosła, konieczne są struktury cechowe? Czy nie wystarczą same szkoły branżowe, technika czy kierunkowe studia? Musimy zdecydowanie odpowiedzieć „NIE”, gdyż wypracowany przez wieki system szkolenia rzemieślniczego który określa się terminem „dualny” oznacza, że oparty jest on na metodzie zdobywania kompetencji zawodowych – w połowie przez teoretyczną naukę zawodu w budynkach szkolnych, a w połowie przez praktyczne jej wdrażanie w rzemieślniczym zakładzie pod nadzorem i z pomocą doświadczonego mistrza. Pozwala on w ten sposób posiąść wiedzę i umiejętności praktyczne o wiele szybciej, niż można by dojść do tego samemu, bez doświadczenia przekazanego przez mistrza. Zatem, jeżeli nie będziemy mieli rzemieślniczych struktur cechowych, nie będziemy też mieli mistrzów w zawodzie. A jeżeli nie będzie mistrzów, to nie będzie rzemieślniczego systemu szkolenia dualnego, co w konsekwencji oznacza że nie będziemy mieli wystarczającej ilości wysokiej klasy fachowców, którzy by dalej mogli szkolić kolejnych uczniów. I to jest też odpowiedź na palący dziś problem braku fachowców i skąd ich brać? Oficjalnie temu systemowi kształcenia zawodowego służy obowiązujący państwowy system kształcenia rzemieślniczego z systemem refundacji kosztów za kształcenie w zakładzie mistrzowskim oraz reformowana obecnie Ustawa o Rzemiośle. Mistrz biorący udział w tym systemie kształcenia ucznia, otrzymuje już dziś realne wynagrodzenie – obecnie zwiększone do ponad dziesięciu tysięcy zł, choć jeszcze nie do końca adekwatne za ponoszony trud. Dlatego tak dla odpowiedzialnych za krajowy system szkolnictwa zawodowego, jak i dla wszystkich stało się już oczywistym, że uczniowie którzy poznawaliby zawód tylko z jego teoretycznej nauki w szkole lub z filmów w internecie, nigdy nie nabędą takich umiejętności jak ci, którzy praktyczną wiedzę i umiejętności zawodowe nabyli pod okiem doświadczonego mistrza w jego zakładzie rzemieślniczym.
W rzemiośle zduńskim ta zasada potwierdza się niestety z brutalną konsekwencją. Brak nowych mistrzów zduńskich wyuczonych przez starszych w stosowaniu tak tradycyjnych materiałów i technologii, jak i nowych materiałów i innowacyjnych technologii które weszły dziś do branży zduńskiej, stał się pierwszą przyczyną załamania się na rynku obecności i atrakcyjności oferty zduńskiej i praktycznie zaniknięcia w świadomości inwestorów i projektantów, możliwości jakie dają współczesne piecowe technologie zduńskie w zapewnianiu komfortowego i najtańszego sposobu podstawowego ogrzewania domów i mieszkań. Brakło wystarczającej liczby fachowców którzy zaznaczyliby obecność rzemiosła zduńskiego w miksie energetyki cieplnej, potrafiąc przekonać i zaoferować wykonanie instalacji grzewczych na poziomie współczesnych wymagań i oczekiwań rynku. Dlatego też rzemiosło zduńskie często ukazywano tylko z punktu widzenia zawodu historycznego, „zabytkowego” a nawet wręcz wymierającego. W rezultacie, w świadomości wielu projektantów i inwestorów budujących domy, rzemiosło zduńskie zostało sprowadzone tylko do zawodu budowlanego i ograniczone do budowy i montażu typowych kominków rekreacyjnych, szeregowanych zwykle w roli hybrydowego dodatkowego i posiłkowego dogrzewania. Natomiast miejsce zdunów jako wykonawców instalacji głównych systemów podstawowego ogrzewania domów piecami o 8 -24 godzinnej akumulacji ciepła, zajęły z powodzeniem inne branże instalacyjne np. PV, lub inne rzemiosła np. kotlarze czy hydraulicy – często też członkowie cechów.
Czeka nas więc dziś w cechach wiele pracy, by jak najszybciej odtworzyć organizacje cechów zduńskich w każdym regionie Polski i w ten sposób przywrócić warunki do rozwoju branży zduńskiej, poprzez przywrócenie dualnego systemu szkolenia rzemieślniczego – młodzieży, w zakładzie zduńskim i w istniejących szkołach branżowych – a dorosłych, poprzez rozwijanie liczby kursów doskonalenia zawodowego zarówno w wymiarze praktycznym jak i teoretycznym. W krakowskim cechu, już od blisko 10 lat rozwijamy i doskonalimy system rocznych kursów dla dorosłych wykonujących zawody pokrewne, by pomóc im przekwalifikować się do wykonywania zawodu zduńskiego na współczesnym poziomie rozwoju technologicznego. Budowa systemów podstawowego ogrzewania opartych na biomasie drzewnej, jako najbardziej dostępnym neutralnym klimatycznie OZE, to dziś najbardziej atrakcyjna oferta branży ciepłowniczej. Stosowanie współczesnych pieców zduńskich doskonale bowiem wpisuje się dziś w ramy europejskiej transformacji energetycznej Zielonego Ładu, umożliwiając mieszkańcom dostęp do najtańszych systemów ogrzewania współczesnych domów i mieszkań. Sprawia, że mieszkańcy nie muszą się już obawiać kosztownych planów dekarbonizacji, bo mogą mieć już własne, wybudowane przez zduna odnawialne źródło energii (OZE) i to w dodatku całkowicie niezależne od dopływu prądu elektrycznego. Nasz zawód stał się dziś w ten sposób niezwykle potrzebny a przez to i atrakcyjny – tak dla gospodarstw domowych, jak i dla ludzi młodych poszukujących ciekawej, dobrej, stabilnej i szanowanej pracy jako sposobu na godne życie. Jest on przecież też taki również dla nas „starych” zdunów, którzy w przekazywaniu swojej wiedzy i doświadczenia, odnaleźliśmy jeszcze więcej satysfakcji z wykonywanego zawodu, co tylko potwierdza słuszność zasady że „więcej szczęścia jest w dawaniu aniżeli braniu”.
Zaangażowanie w tak postrzegane powołanie cechów, rodzi też naturalną potrzebę bycia razem i spotykania się na wydarzeniach cechowych dla wymiany doświadczeń oraz dla zdobywania nowej wiedzy koniecznej do permanentnego własnego rozwoju zawodowego, jak i dla coraz skuteczniejszego przekazywania jej swoim uczniom. Udział zaś w cechowych i rzemieślniczych historycznych świętach czy uroczystościach, pozwala nam z dumą kontynuować i ukazywać, a również upowszechniać tradycję ogrzewnictwa zduńskiego OZE, które dziś na nowo stało się nie tylko potrzebne ale wręcz konieczne, zwłaszcza w obliczu różnych możliwych zagrożeń.
Mistrz zduński,
Starszy Małopolskiego Cechu Zdunów i Zawodów Pokrewnych
Jacek Ręka
